Niewidzialne półeczki na książki pokochałam od pierwszego wejrzenia.
Ale wydać 50 - 60zł na licencjonowane tajemnicze urządzenie? Nieee...to tak...nie po polsku!
No i tak oto postanowiłam zdziałać półeczkę własnymi siłami i przy minimalnym koszcie własnym...rozpoczęło sie oczywiście od
a) przeszukania Internetu
b) analizie własnych umiejętności technicznych
c) przypomnieniu sobie kilku dorocznych remontów ( w tym roku był jubileuszowy - 15. remont - siwieć można...ale mieszkanie w starym domu ma swoje zalety...które niemal zawsze można podziwiać poza sezonem remontowym ;])
d) przypomnieniu sobie asortymentu oferowanego w sklepie budowlano - remontowym
e) podjęciu decyzji - dam radę!
I tak oto się zaczęło...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz