Niby wszystkie zdajemy sobie sprawę z tego, że wraz ze zmianą pory roku, należy zmienić nawyki pielęgnacyjne, ale nie zawsze o tym pamiętamy, prawda?
Zima w tym roku zaskoczyła mnie jak nigdy. Owszem, pamiętam, że końcówki października bywały mroźne, ale żeby śnieg i to w takiej ilości?! I aż jakoś dziwnie, że po galeriach handlowych nie ma jeszcze przystrojonych choinek, a w radiu brak charakterystycznych dzwoneczków ;D
Jest kilka prostych trików, które pomogą uniknąć zimowych podrażnień, popękanej i przesuszonej skóry. Pomijając oczywistości, takie, jak noszenie rękawiczek ;)
Zimą musimy się bardziej natłuszczać niż nawilżać. Zatem kosmetyczkę wypadałoby zaopatrzyć w kremiki odżywcze, a nawet w wazelinę. To właśnie wazeliną najłatwiej jest przywrócić skórę do "normalności" po ekstremalnych warunkach pogodowych (np. nagłym spadku temperatury, czy bardzo dużym wietrze, po którym skóra jest tak podrażniona, że aż piecze żywym ogniem. Zdarza się, nawet jak jesteśmy odpowiednio przygotowane).
Nie zapominajmy, że zimą potrzebujemy ochrony przed słońcem! Także kremiki wybieramy tylko z faktorami UVA/UVB.
Jeżeli stosujemy preparaty pod oczy, to pamiętajmy, że zimą nie powinno się używać żeli, tylko kremy. Żelowe produkty są dozwolone ewentualnie na noc, nigdy przed wyjściem na mróz.
Kremu do rąk używamy tak często, jak się da, a nie tylko jak skóra już swędzi i jest przesuszona. Warto również zainwestować w rękawiczki bawełniane, które wzmocnią i przyspieszą działanie kremu. Kurację warto powtarzać co drugi dzień, zwłaszcza zimą. Nie musimy spać w tych rękawiczkach. Wystarczy, że nałożymy je na jakąś godzinkę, podczas oglądania ulubionego serialu. Ważne, żeby po takim zabiegu nie wkładać rak do detergentów, także późnowieczorne zmywanie odpada ;)
I to chyba tyle z podstaw ;) I jak to się mówi? Lepiej zapobiegać niż leczyć ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz