środa, 10 października 2012

Wymarzone bibeloty - Zegarek w kuli

W ramach odpowiedzi na pomysł poszukiwania antydepresantów i mimo mojej niechęci do takiego pojmowania zakupów, to prawda jest okrutna: kobiecy humor najlepiej poprawiają nawet drobne, ale jednak...ZAKUPY!

I tak oto stałam się szczęśliwą posiadaczką od dawna upatrzonego zegareczka w stylu steampunk.

Piękne, drobne dzieło sztuki.

Nakręcany zegarek z trybikami, które można godzinami obserwować przez przezroczyste półkule.

Piękności, piękności...
Cóż więcej pisać - najlepiej zdobyć za wszelką cenę ( rozsądnie w granicach max 60zł z wysyłką...) a najlepiej zachęcić upolowanego uprzednio Samczyka do okazania nam uczuć w ten jakże uroczy sposób...drogie Panie...jak TO TYKA!
Rozkosz czysta - a po jesiennej depresji już ani śladu :D

...wspominałam, że jakikolwiek bibelot jest kobiecie absolutnie niezbędny do życia? jest na drugim miejscu - zaraz po tlenie atmosferycznym - pomijając sytuacje, kiedy akurat jest na pierwszym miejscu ( to ta chwila, kiedy kobieta nabiera oddechu, żeby sobie popiszczeć pod nosem (nosem Ukochanego), że TO JEST WŁAŚNIE TEN SUPER JEDYNY  WYMARZONY i WSPANIAŁY PRZEDMIOT JEJ ODWIECZNEGO POŻĄDANIA I ALBO GO DOSTANIE W SWE RĘCE< ALBO ZARAZ SKONA Z CZARNEJ ROZPACZY...rzadko, ale się zdarza - Panowie, proszę to przyjąć jako działanie natury - jak z mięsem, wiecie...)



Smoku!

Ja też chcę....  Też chcę!
Myślisz, że mój mężczyzna dostatecznie przyswoił w świadomości moje pragnienie dotyczące zegarka na łańcuszku? A może powinnam powzdychać do Twojego nabytku jeszcze kilka razy? Tak kontrolnie?
;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz